Jestem tu, by świat był piękniejszy. By więcej było w nim miłości, akceptacji, piękna i ciepła.
By miłość do siebie była czymś naturalnym, a bycie na zdjęciach – żadnych – zdjęciach nie przyprawiało o palpitacje serca.
To, co robię, to nie tylko fotografie – równie ważne w tych spotkaniach są rozmowy, rozmowy uwalniające, inspirujące, budujące.

Mam na imię Zosia i od dziesięciu lat spotykam się z Kobietami (głównie, choć nie tylko) na sesje pełne miłości do siebie, czułości, dzikości i ciekawości świata.

Zaczęło się od pracy nad samą sobą i walki z zaburzeniami odżywiania. Później, gdy zaczęłam fotografować akty, pochłonęło mnie neutralizowanie nagości (do dziś ja sama, gdy staję przed obiektywem – swoim czy czyimś – wolę być bez niż w ubraniu). Dzisiaj pasjonuję się pracą z ludźmi, tworzeniem z nimi piękne sztuki, uchwytując ich historie.

Fotografuję głównie akty, ale zawsze gotowa jestem na łapanie portretów. Pracuję przede wszystkim w naturze, ale mam zaprzyjaźnioną pracownie w Łodzi i parę studio w Polsce, gdzie z chęcią umawiam się na sesje. No właśnie – na co dzień mieszkam pod Zamościem i tworzę Wolny Dom. To tutaj zapraszam Was na sesje na łąkach, polach, w lasach, mchach i paprociach. Dodatkowo, w okresie wiosenno-letnim dużo jeżdżę po Polsce i spotykam się z Wami w różnych częściach kraju.

Fotografuję też śluby, najmilej te w plenerze, w stodołach, agroturystkach, winnicach i lasach. Te bez pozowania, bez instagramowych trendów. Jestem cichą obserwatorką i staram się uwieczniać najpiękniejsze chwile w takim sposób, że gdy ktoś spojrzy na nie, pomyśli „ach, to musi być miłość!”.

Skupiam się na tym, by być dobrym człowiekiem i żyć w zgodzie ze swoim sercem.
Wiem, że to nie wygląd jest najważniejszy, a to, co w środku, to, co sobą reprezentujemy.
Daję światu wiarę w marzenia i uśmiech oraz naukę samomiłości.

Fotografuję po to, by przełamywać stereotypy, by walczyć ze złym samomyśleniem. Zdjęć nie retuszuję i nie ingeruję w wygląd bohaterów. Ma być prawdziwie, po ludzku, bez nadmiernej obróbki i zakompleksienia. Z dużą dozą emocji, płaczu i śmiechu. Nie tworzę grafik – ja oddaję dusze, które są zaklęte we wspaniałych ciałach.
Tu nie ma miejsca na pozowanie czy sztuczne uśmiechy numer osiem. Każdy ma być sobą – i to „sobą”, tę osobowość widać na zdjęciach. Nie liczy się wiek, kolor włosów, rozmiar ubrań i butów, pochodzenie, wykształcenie czy hobby. Każdy zasługuje na piękno.

Cześć, tu Zosia. Fotografka, która patrzy sercem i widzi duszę.
Fotografuję człowieka, autentyczność, naturalne piękno i emocje. Portrety, akty i tatuaże. Jest szczerze, po ludzku, bez zadęcia, za to z pasją – przeogromną.

Witaj w moim świecie.

Chcesz stać się jego częścią?
Pisz śmiało.

© Wszystkie zdjęcia oraz teksty, chyba, że zaznaczono inaczej, są własnością fotografki – Zosi LS. Zabrania się kopiowania w całości bądź fragmentach bez zgody autorki.